Coraz częściej słyszymy, że fizjoterapia powinna być „evidence-based”, że dotyk czy terapia manualna to przeszłość, a przyszłość to protokoły, aplikacje i standaryzacja.
Jeśli w ogóle istnieje coś, co naprawdę nas wyróżnia w świecie technologii – to właśnie dotyk.
Bo dotyk to nie tylko technika.
To język, którego ciało używa, zanim zacznie mówić słowami.
To sygnał: „Jestem tu. Czuję cię. Możemy coś z tym zrobić razem.”
Żyjemy w epoce, w której zdrowie stało się towarem.
Kupujemy suplementy, aplikacje, karnety, masaże, urządzenia.
Coraz częściej traktujemy ciało jak projekt do ulepszenia – coś, co trzeba „naprawić” albo „usprawnić”.
Jak piszą Moffatt i Kerry – dotyk stał się częścią „technologii zdrowia” w kulturze konsumpcji.
Nie chodzi już tylko o ból, ale o symboliczne doświadczenie troski o siebie.
O chwilę, w której ktoś naprawdę nas widzi i dotyka, gdy cały świat komunikuje się tylko przez ekrany.
Czy nie macie wrażenia , że to
właśnie dlatego pacjenci wciąż szukają terapii manualnej?
Szukają relacji, a nie procedury.
Szukają czucia, a nie kolejnego wykresu.
Dotyk wpływa na sposób, w jaki ludzie czują siebie.
Często po terapii pacjent mówi: „Czuję się znów sobą. Lżejszy- jakbyś mi zdjął 50 kg kartofli z pleców.Jakbym wrócił do swojego ciała.”
To nie efekt placebo. To reaktywacja kontaktu z własnym ciałem i emocjami.
W dotyku nie chodzi tylko o mięśnie, powięź, czy stawy –
chodzi o potwierdzenie istnienia.
W momencie kiedy terapeuta dotyka z uważnością, nie „poprawia struktury” –
on mówi: „Twoje ciało ma znaczenie.”
Każdy świadomy fizjoterapeuta, masażysta czy bodyworker wie, że fizjoterapia się zmienia.
Wiemy coraz więcej o bólu, neurobiologii, kontekście psychospołecznym.
Ale jeśli w tym wszystkim stracimy dotyk – stracimy rdzeń naszego zawodu.
Dotyk nie musi być przeciwieństwem nauki.
Może być jej dopełnieniem – doświadczeniem, które niesie znaczenie i neurofizjologiczny efekt.
To właśnie w połączeniu wiedzy, empatii i dotyku rodzi się prawdziwa zmiana.
Fundamentalne pytanie brzmi,
czy dotyk stanie się luksusem?
W świecie, który coraz bardziej automatyzuje opiekę zdrowotną, dotyk może stać się dobrem deficytowym – a może nawet luksusem.
Ale może właśnie w tym tkwi jego siła?
Bo terapeuta, który dotyka z intencją i świadomością, tworzy wartość niemożliwą do skopiowania.
To nie usługa. To relacja.
To spotkanie człowieka z człowiekiem.
Terapia manualna to nie tylko praca z ciałem.
To sztuka spotkania, w której nauka i człowieczeństwo wciąż mogą podać sobie rękę.
Marcin Absalon
fascianista.pl